Przejdź do głównej zawartości

Co Ty wiesz o męskim kinie…


Nie lubię wymiany poglądów. Zawsze na tym tracę.
(A. Słonimski)

Zastanawiałam się o czym kobieta nie powinna pisać. I wymyśliłam. A jako, że każda kobieta robi zawsze odwrotnie.. to dzisiaj będzie o filmach, które subiektywnie nazwałabym męskimi. Nie oznacza to bynajmniej, że filmy będą robione przez panów, dla innych mężczyzn. Ani że to typowe kino dla samców z puszką piwa, papierosem w kąciku ust i rozciągniętych spodniach od dresu. Broń Boże. Jako miłośniczka płci brzydszej (podobno) kino męskie traktuje jako takie, gdzie niewiele jest motylków i wysokich obcasów, za to sporo uzasadnionej(!) krwi, dramatu albo chociaż hartu ducha przeciw reszcie świata.


Zacznijmy od Johna Wicka. Bo i jak tu nie polubić faceta który tak czule zajmuje się pieskiem i wygląda jak Keanu Reeves. Do tego niedawno pochował piękną żonę. No co. Lubię wdowców w żałobie. Szczególnie, jeśli tak dobrze wyglądają w czerni. 

Pewnie każdy ambitny kinoman zapyta dlaczego, u licha, ma poświęcić prawie dwie godziny życia by oglądać jak jeden dobry (hmm…) człowiek, z pięknym samochodem, wychowuje rozpuszczonego, rosyjskiego nowobogackiego.  Nie ma tu żadnej głębokiej analizy skomplikowanej osobowości. Nie ma nawet krytyki czasów współczesnych, na co jest moda na dużym ekranie. Jest za to świetna muzyka, która dla fanów Marilyna Mansona jest pozycją obowiązkową. Jest też prosta historia o zemście. Tyle tylko, że ta wendeta poprawia humor widzowi. Bo i jak tu się nie wczuwać w podrzynanie gardeł, odstrzeliwanie głów, skręcenie karków, rozjeżdżanie, duszenie.. Zresztą, chyba już łapiecie co mam na myśli?  W każdym razie z każdym kolejnym wyeliminowanym członkiem mafii czułam się lepiej. Dlaczego? Bo to źli ludzie byli. John też nie jest może żywym obrazem dobra i czystości, ale nie oszukujmy się… Gdy ktoś kradnie wóz byłemu zabójcy na zlecenie, do tego w rozpaczy, i jeszcze krzywdzi jedyny promyczek nadziei jaki mu pozostał.. Nie może spodziewać się niczego poza Odwetem. Takim przez duże ‘O’. 

Poza głównym nurtem historii mamy tez kilka wątków pobocznych. Pełen specyficznych smaczków hotel (wyspecjalizowany w obsłudze ludzi na zlecenie) mnie szczerze rozbawił. Jakby co, to wiadomo gdzie jest najlepsza pralnia do pozbycia się ‘trudnych’ plam. Wszystko jest szczere, bez zadęcia, za to z duża dozą tego, co lubiące naparzanki tygryski lubią najbardziej. Mimo mojej niechęci do Willema Dafoe , którego nie lubię jako aktora,  wątek przyjaźni dwóch najlepszych killerów nie raził. Do tego inne role drugoplanowe: Michael Nyqvist (rewelacyjny szef wszystkich szefów), Lance Reddick czy Ian McShane. Nie mogłam pozbyć się skojarzeń z Grą o Tron w przypadku Alfie’go Allena. Nie wiem czy to kwestia sposobu gry, czy po prostu zawsze będę mieć przed oczami scenę z odcinaniem.. Ważnych części ciała Theona Greyjoy’a. 

Było o strzelaniu, więc nie wychodźmy za bardzo z tematu. Zmieńmy tylko kaliber. Na taki… Czołgowy. Tłumaczenie tytułu filmu David Ayer „Fury” jako „Furia” nie oddaje kompletnie tematu, mio oczywistej dosłowności. Szczerze mówiąc gdy po raz pierwszy usłyszałam tenże tytuł i że główna rolę ma grać Brad Pitt.. Założyłam, że będzie to kino akcji w stylu zabili go i uciekł. Cóż, nie chcąc spoilerować… Na wojnie niewiele osób przeżywa.


Reżyser chyba lubi twardych mężczyzn którzy mają pod górkę. W poprzednim filmie („Bogowie Ulicy”) też było niewiele lukru. Tutaj poznajemy obsługę czołgu tuż po tym, jak jeden z podkomendnych sierżanta Dona Colliera (tu mąż szczęściary Angeliny) zostaje resztkami na obudowie wewnątrz pojazdu. Dzięki Bogu, nie ma dużo więcej tak upiornych scen, jak ta gdy zmywa go młodziutki rekrut. Szeregowiec Normanem (Logan Lerman) zostaje z dnia na dzień wrzucony w wir wojny gdzie kariere militarna zaczyna właśnie od takiego być może typowego na wojnie zadania. Druga Wojna Światowa oczami reżysera, to nie ta, z pieśniami i dzielnymi żołnierzami idącymi czwórkami, tylko pełna brudu, smrodu i codziennej walki z własnym strachem. 

Jak można zrobić film o czołgistach i ich przygodach wiemy z „Czterech pancernych i psa”. Może to i dobrze, że tym razem twórcy wykorzystali potencjał i pieniądze, by zamiast kolejnego dzieła ‘ku pokrzepieniu serc’ pokazać makabrę i bezsens wojny. Przynajmniej dla tych którzy muszą stawiać się na froncie, a nie debatować w cieplutkiem sztabie. Odwaga to podobno „wiedzieć kiedy się bać”. Zatem mamy samych odważnych bohaterów. Poza dowódcą w „Furii” zasiadają Grady(Jon Bernthal), Gordo (Michael Peña) i Bible ( świetnie dopasowany Shia LaBeouf). Każdy z zupełnie innej bajki, za to dodający kolorytu. Słuchając rozmów o tym, czy Bóg może istnieć, skoro istnieje takie piekło na ziemi, zastanawiałam się dlaczego tak mało w nich osobistych odniesień. Rodziny i wspomnienia, które mogłyby nam powiedzieć cos o historii tych twardych ludzi są właściwie pominięte. Gdzieś w tle, nieśmiało i intymnie schowane. Może dlatego dopiero po pewnym czasie, gdy dystans się zmniejszy, pod czujnym okiem i opieką kolegów, nieopierzony chłopiec Norman stanie się mężczyzną. Nikt go nie klepie po plecach na powitanie, raczej towarzysze broni nieufnie sprawdzają czy mogą liczyć na ‘nowego’.  Ayer zmusił aktorów do mieszkania w czołgu, jedzenia i walki ze sobą by oswoili się ze swoim towarzystwem na małej przestrzeni. Dla mnie ta nadmierne swoboda ma jednak posmak fałszu. Wolałabym czuć, że bohaterowie duszą się i w głębi ducha chcą uciec. Bo jakże na Boga na tych kilku metrach kwadratowych może być tak spokojnie? A może musi, inaczej zamiast walczyć z wrogiem, skupiliby się na walce między sobą?

Osoby dużo mądrzejsze ode mnie chwaliły sporo realizmu w tej historii. Patrz: strzelanie w tył czołgu podczas walki Tygrysa z Shermanem). Trochę gorzej było później, gdy dochodzimy do ostatecznego starcia, ale kto by się czepiał szczegółów. Gra aktorów pozwalała wczuć się w sytuację ludzi, idących codziennie na śmierć. Cieszę się że nie usiłowano przekonać widza, że to sielanka i heroizm, gdy z radością każdy odlicza zabitych nazistów. Giną wszyscy. Dzieci za brak wystarczającej chęci do wstąpienia w szeregi wojska, kobiety z którymi chwile wcześniej rozmawialiśmy, czy staruszkowie, których jedyną winą było wskazanie drogi. Jednak mimo tych potwornych czasów, co pewien czas reżyser rzuca nam mała wskazówkę, że nie wszyscy, nie zawsze.. a przynajmniej nie do pewnego momentu są źli. A może tylko chce pokazać , że nawet najbardziej niewinna dusza gdy zderzy się z potwornościami wojny zaciska zęby i strzela? Najpierw - po to by ulżyć w cierpieniu, a potem już automatycznie, tylko żeby samemu nie zginąć? Może nawet zostać „Maszyną” do zabijania.


Przeobrażenie, może nie tak drastyczne fizyczne, ale równie niszczące psychicznie mamy w nagradzanym wszędzie gdzie był pokazywany obrazie „Whiplash”. Zamiast bomb mamy perkusje, zamiast Niemców nauczyciela. Krew, pot i łzy leją się po instrumentach, a upokorzenia i sadystyczne dręczenie.. Pardon, nauczanie, z coraz wyższymi wymaganiami ma usprawiedliwić końcowe mistrzostwo. 


Andrew Neimann (w tej roli coraz lepszy Miles Teller) i Terence Fletcher (rewelacyjny J.K. Simmons). Uczeń i mistrz. Nieśmiały student, chorobliwie ambitny, dostaje się pod skrzydła profesora który chce szlifować diamenty. Pewnie pamiętacie ze szkoły, że proces ten wymaga wielkiego ciśnienia. W naszej orkiestrze nie jest inaczej. Dyrygent by zmusić podopiecznych do maksymalnego wysiłku manipuluje nimi, męczy i powtarza, że są słabi. Dobre słowo wtyka między wyzwiska tylko po to, by za chwilę morderczym wysiłkiem zmusić do perfekcji. Nie lubię filmów muzycznych, ale ten był połączeniem historii o syndromie sztokholmskim z przeobrażaniem się bardzo zdolnej poczwarki w nieco psychopatycznego motyla. Czy było warto? Ostatnia scena pozostawiła mnie w żołądkiem zawiązanym w supełek. Czy to był koncertowy sukces? Jazz, a szczególnie standard który dał tytuł filmowi, jeszcze długo będzie mi się tłukł po głowie. A kto wie, może profesor Fletcher przyśni mi się w nocy. I będzie to pobudka z krzykiem. 

Post autorstwa Magdaleny Płonki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 95 - Absolver

Dzisiaj będziemy rozmawiać w temacie głownym o dwóch grach. Pierwszą z nich jest Absolver, gra akcji osadzona w realiach fantasy, której sercem jest bardzo rozbudowany system walki w zwarciu. Drugą grą będzie Project 1v1 studia Gearbox Software. Jest to futurystyczny shooter nastawiony na zbieranie i kolekcjonowanie kart. Oprócz tego, dowiecie się o zmianach na steam'ie i przybliżymy Wam nowy tryb - Battle Royal - we Fortnite. A na deser mały komunikat. Samo mięsko!
W odcinku:  Zmiany na Steam'ie
Battle Royal - nowy tryb we Fortnite
Project 1v1

Kącik VR:
N/A

Temat główny:
Absolver

Hejter Zone:
N/A

Możecie komentować pod odcinkiem, na naszym fanpage'uoraz możecie wysłać do nas maile. Poza tym jesteśmy na Youtube'ie i Twitch'u
Ogólny: bezimiennypodcast@gmail.com

Muzyka: Lukhash - Hongdae>

Download:  MP3M4A

Odcinek 104 - Sprzedaż gier w Polsce

Dość nietypowo zaczynamy ten miesiąc. Otóż porozmawiamy sobie o sprzedaży gier w Polsce. Dowiecie się, że nie zawsze gra, która jest nowa, jest faktycznie nowa. Czy sprzedawca faktycznie sprzedaje Wam grę, która jest lepsza, czy może został opłacony przez firmy wydawnicze ? Na końcu opowiemy o historiach, prosto ze sklepu, po których poleciały łzy szczęścia. Bawcie się dobrze i pamiętajcie, żeby nigdy nie kupować ulepszonej gwarancji.
W odcinku:  Kodi na Xbox One
Kijek Prawdy

Kącik VR:
N/A

Temat główny:
Sprzedaż gier w Polsce

Hejter Zone:
N/A

Możecie komentować pod odcinkiem, na naszym fanpage'uoraz możecie wysłać do nas maile. Poza tym jesteśmy na Youtube'ie i Twitch'u
Ogólny: bezimiennypodcast@gmail.com

Muzyka: Lukhash - Hongdae>

Download:  MP3M4A

Odcinek 100 - Setny!

Trudno w to uwierzyć, ale się udało. Dobiliśmy do 100 odcinków i jesteśmy z tego powodu bardzo dumni. Dlatego chcieliśmy podziękować Wam drodzy słuchacze za to, że byliście z nami przez te wszystkie lata i zaprosić Was do naszego "Setnego" odcinka, który jest inny niż wszystkie i jedyny w swoim rodzaju. Enojy your ride!
#100
Możecie komentować pod odcinkiem, na naszym fanpage'uoraz możecie wysłać do nas maile. Poza tym jesteśmy na Youtube'ie i Twitch'u
Ogólny: bezimiennypodcast@gmail.com

Muzyka: Lukhash - Hongdae>

Download:  MP3M4A